9 lutego 2012

Know how: czytanie ofert

Flatwalking to najlepsza opcja poszukiwań, najlepsza głównie dla pośladków i łydek, czasem jednak nie jest wystarczająco satysfakcjonująca, jeśli chodzi o samo szukanie mieszkania. Wtedy na pomoc przychodzi internet i nieskończenie wielki zbiór ogłoszeń typu "sprzedam", jednak tutaj także liczy się plan, precyzja i technika.

Pominę opis etapów przygotowawczych (włącz komputer, podepnij się pod neostradę sąsiada, kliknij ikonkę z takim dziwnym niebieskim "e") oraz czynności towarzyszących (zrób sobie herbatę, przygotuj orzeszki, czekoladę lub kanapki ze smalcem - co kto lubi) i przejdę do meritum.

Stron z ogłoszeniami jest wiele i żadna nie zasłużyła na reklamę, więc jeśli ktoś potrzebuje namiarów to proszę o kontakt prywatny lub informację w komentarzu (naprawdę jest ktoś taki?!). Każda strona posiada mniej lub bardziej zaawansowaną wyszukiwarkę, w którą wpisujemy swoją listę życzeń (np. trzy pokoje, piwnica, basen na dachu), a stronka usłużnie wypluwa nam wyniki. Patrzy człowiek na te wyniki i głupieje, o ile nie jest moją mamą biegłą w poszukiwaniu mieszkań w necie. Spokojnie, ciocia eN pokaże teraz, jak się te wyniki interpretuje. 

Pierwsze założenie badawcze: ogłoszenia z reguły piszą pośrednicy nieruchomości, którzy może nie są tak do końca analfabetami, ale słownictwo mają bardzo ograniczone. Jako humanistka i pedagog (buhahaha) uważam, że to przykre, jako poszukiwaczka mieszkania sądzę jednak, że to ich spora zaleta. Opanowanie języka ogłoszeń zajmuje jakieś 15 minut, poniżej słownik najważniejszych pojęć. 

- mieszkanie z potencjałem = ruina
- do własnej aranżacji = ruina
- do odświeżenia = ruina
- do remontu = nie nadaje się do użytku, można wjechać w nie koparką bez oglądania
- ciekawy rozkład = jeśli ktoś lubi wchodzić do kuchni przez łazienkę
- czyste, zadbane = mieszkanie emeryckie, urządzone w czasach, kiedy olejna w łazience to był standard, a o Ikei nawet Szwecja jeszcze nie słyszała
- balkon = w ostateczności będzie gdzie zapalić papierosa
- duży balkon = można zapalić z kolegą
- loggia = nadal balkon, ale brzmi zajebiście

o lokalizacji: 

- klimatyczna = kup bejsbola lub gaz pieprzowy, nie wychodź po zmroku
- spokojna = zadupie
- zielona = zadupie
- łatwy dojazd do centrum = trzy godzinki i jesteś!
- dobra infrastruktura = trzy punkty usługowe na krzyż, więc jak Cię przyciśnie parcie na żarcie to na czeksę wybulisz 50 zł
- blisko szkoła, przedszkole, itd. = hałas, przeklinanie, wojny gangów, jakby tego człowiek miał mało w pracy

o budynku:

- odświeżony = podłe blokowisko
- po remoncie = podłe blokowisko
- po renowacji klatki schodowej, wymienione piony = podłe blokowisko
- będzie remontowany = uwaga na spadający tynk, nie zbliżać się do balkonów!
- bezpieczny =  na klatce schodowej co pół metra kraty, bramki, kraty, kraty, kraty, kraty w oknach, kraty wszędzie, niestety, nie w lodówce

informacje dodatkowe:

- w mieszkaniu zostaje wyposażenie = właściciel zostawia stare graty, bo głupio mu na śmietnik wynieść
- kafelki starego typu = nie zaglądaj do łazienki
- widok na panoramę miasta = ostatnie piętro w blokowisku, w zimie dach przecieka, w lecie można się udusić

Bonus językowy, już nie ogłoszeniowy:

W jednym z mieszkań pośrednik pięć razy powiedział "nie ma tu żadnego robactwa". Taki komunikat w takim natężeniu zawsze odczytujemy odwrotnie i żegnamy się miło, ale natychmiast.

I jeszcze: zdjęcia!

- brak zdjęć = ruina, na dodatek pośrednik tam nawet nie był, więc nie wie nic o mieszkaniu, nie warto dzwonić z pytaniami
- zdjęcia okolicy = mieszkanie nie nadaje się do pokazania
- zdjęcia jednego pomieszczenia = inne nie nadają się do pokazania
- skan planu mieszkania = mieszkanie nie nadaje się do pokazania

Na koniec prezent, konkurs: Ile koni widzisz? Bardzo proszę wnikliwie zapoznać się z galerią tego ogłoszenia: 


Miłego wieczoru;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz