4 lutego 2012

Toruńska, byłaś serca biciem

W mieszkaniu przy Toruńskiej przecięły się drogi Izoldy, pani E., moje.. oraz pewnego wielkiego psa i gromady innych oglądających. Drobna uwaga dla wszystkich wyłudzaczy prowizji: gromadzenie w jednym czasie kilku oglądających jest totalnie beznadziejne. Jeśli jest to chwyt marketingowy, który ma na celu wywołanie wrażenia ogólnego pożądania (pożądania mieszkania, nie wzajemnego pożądania oglądających) to nie działa. Jeśli to wynik wygodnictwa i lenistwa (w pół godzinki odwalę 15 osób, a potem chill out) no to po prostu wstyd, pani E.!

To teraz może od początku. Mieszkanie 3-pokojowe, blok (niestety), niezła cena, rozsądna lokalizacja. Pani E. podekscytowana jakby to była nasza pierwsza randka, towarzystwo Izoldy nie ostudziło jej zapału. Na schodach Miss Agent poinformowała, że w mieszkaniu są inni oglądający. Zapach już w drzwiach powiadomił, że jest też pies. Wbiłyśmy się w ścisk, stanowiący skrzyżowanie kolejki po mięso i wystawy wyjątkowo niszowego malarstwa, bo wszyscy rozglądali się po ścianach. Z oglądania wyłączona była mniejsza sypialnia, ponieważ tam czaiła się bestia, czyli pies. Tłumkiem dowodziła pani E. pokrzykując: "Jaki metraż! Jaki rozkład! Jaki potencjał!". Z szaleńczą ekspresją, za którą powinna dostać rolę w "Dlaczego ja?", wskazywała kolejne pomieszczenia i coraz atrakcyjniejsze rozwiązania: "Tu się zrobi podwieszany sufit! Tam halogeny!". 

Wstyd się przyznać - dałyśmy się uwieść. Fantazja ruszyła galopem i wieczór spędziłyśmy z katalogiem Ikei, planując, planując, planując... 

... Z kuchni (str. 6-7 katalogu IKEA) wychodzi atrakcyjny, szczupły brunet z trzydniowym zarostem, trzymając tacę z kawą, świeżymi rogalikami i Nutellą. Mija salon inspirowany amerykańskimi serialami z lat 90., łazienkę w relaksującym stylu SPA, wchodzi do sypialni... 

STOP. To się oczywiście wszystko dzieje po ślubie, mamo:).

A potem trzeba się było obudzić, pani E. zadzwoniła z komunikatem: "Pani N-o, mieszkanie się sprzedało, ale to nic, pani N-o, szukamy dalej, pani N-o!". 

Życie.

3 komentarze:

  1. hahahahahahahahhahahahhaaha....masakra, pani N-o! jakbym tam była :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeden brunet na dwie?! :P

    Pani N-o, przyzna pani, że Bestia była i tak wyjątkowo mało groźna ("bo on tylko szczeka, pani N-o!"), gdyby została w wyposażeniu mieszkania dałoby się ją schować w jeden z licznych schowków. Względnie upchnąć w pawlaczu :)

    I.

    OdpowiedzUsuń
  3. Izoldo, to była ta fantazja, w której w Magicznym Domku jest jeden brunet, a Ty wraz z drugim brunetem jesteś na Teneryfie;). Nie mogłam wchodzić w szczegóły, moja mama to czyta:)

    OdpowiedzUsuń