26 marca 2012

Wola - w trosce o Izoldę

Jednorazowa przygoda z mieszkaniem na Woli (patrz: post niżej) rozeszła się echem wśród znajomych i zaowocowała dosyć nieoczekiwanie - okazało się, że moja koleżanka z pracy sprzedaje mieszkanie w tej okolicy, a wcześniej mi o nim nawet nie wspominała, gdyż wierzyła w moją wierność Pradze. Najwyraźniej w moją wierność nie należy za bardzo wierzyć, kolejne mieszkanie na Woli zwiedziłam z radością i bez wyrzutów sumienia wobec drugiej strony Wisły. Oczywiście kamienica, co mnie w pewnym stopniu usprawiedliwia.

Dawno, dawno temu, ktoś zaprojektował sporą kawalerkę: duża kuchnia, duży pokój, mała łazienka. Z czasem posiadacze tego mieszkania zdecydowali się na zmiany, kuchnię przerobili na sypialnię, część gastronomiczną wydzielili z salonu - zrozumiała akcja. Ciekawie się robi, kiedy człowiek odkrywa, że kuchnia owszem, została przeniesiona, ale bez takiego drobiazgu, jak ujęcie wody. W praktyce więc w sypialni znajduje się kran, a w kuchni gaz. Można na to spojrzeć jak na kilkudziesięciometrową kuchnię złożoną z kilku pomieszczeń. Można powiedzieć: luksus;).

Jestem prostym człowiekiem, więc na początku byłam w lekkim szoku i zadawałam sobie różne głupie pytania w rodzaju "Jak tu ludzie żyli przez te kilkadziesiąt lat?!", potem doceniłam specyfikę mieszkania. Dawna kuchnia, obecnie pokój, z założenia ma być sypialnią Izoldy. Izolda jest młodą damą, żeby nie powiedzieć: panną na wydaniu, więc ja, jako starsza koleżanka, muszę dbać o jej dobre imię. Czyż kran w sypialni nie jest idealnym pretekstem do dbania o dobre imię? W "Samych swoich" (lub którejś kolejnej części przygód Kargula i Pawlaka) jest taka pamiętna scena, kiedy zatroskany dziadek co chwilę wparowuje do pokoju wnuczki przyjmującej absztyfikanta, symulując zainteresowanie skrzypiącymi drzwiami, radiem, itd., itp. Scena jest wybitnie satyryczna i absurdalna. Efektu satyry i absurdu można byłoby doskonale uniknąć w naszym potencjalnym mieszkaniu na Woli: u Izoldy kolega, a ja całkiem poważnie, żadne śmiechy chichy, mogę dbać o przyzwoitość zaglądając czasem po wodę na herbatę, czasem talerzyk umyć, itd.itp. Pełna powaga plus dobre obyczaje:).

Słaby poziom posta wskazuje na to, że mieszkaniem... jestem zainteresowana. Jeśli oczywiście uznamy za mieszkanie tylko 4 zasadnicze ściany plus otwory okienne i jeden drzwiowy;). Pasuje mi okolica, pasuje kamienica... Remont musiałby mieć postać wielkiego wybuchu i stwarzania świata od nowa, ale byłoby przynajmniej o czym pisać na blogu no i zawsze marzyłam o poważnych zakupach w Lerła Merlę;).

Reasumując, zwracam się z uprzejmą prośbą o trzymanie kciuków za negocjacje. Obiecuję, że jeśli jakimś cudem kupię to mieszkanie, to postaram się o wyższy poziom postów niż tenże tutaj. Ejmen.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz