7 kwietnia 2012

To nie są jaja!

Moi drodzy, z okazji Świąt życzę Wam zdrowia i spokoju albo udanej zabawy - jak kto woli. Ja te Święta spędzę nad planem pewnego mieszkania na Woli, którego stanę się właścicielką w najbliższym czasie. Tak - stało się.

Wszystkimi chyba sprawami życiowymi rządzi smutna reguła - czasem się bardzo czegoś chce, ale się tego nie dostaje, następują kolejno fale agresywnej rozpaczy, cichej rozpaczy, zadawania sobie durnych pytań, ponurego zniechęcenia... aż w końcu przychodzi spokój i olewka i wtedy karta się nagle odwraca, a rzecz upragniona - nieuzyskana - odżałowana wpada w ręce sama z zapałem. Zasada ta sprawdza się w życiu uczuciowym oraz zakupach na wyprzedażach, a mi się właśnie sprawdziła w związku z mieszkaniem. eM na Woli, które uznałam za stracone, nagle znalazło się w moim zasięgu finansowym. Teraz czeka mnie dopięcie formalności, gigantyczny remont, a potem to już tylko szczęśliwe życie o chlebie i wodzie (bo z kredytem chyba nie można inaczej?!). To oczywiście nie oznacza końca bloga - spokojnie! Do momentu kiedy dumna i blada zamontuję dzwonek do drzwi grający melodyjkę z "Przyjaciół" droga jeszcze daleka, a jej poszczególnych etapów na pewno nie zachowam dla siebie.

Wszystkich silnych panów oraz panie, które nie martwią się stanem paznokci, już teraz zapraszam na GRUZ PARTY, czyli wszechstronną pomoc przy remoncie w zamian za piwo i pizze;). Jesteśmy w kontakcie;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz