10 czerwca 2012

Dzień dobry,

długo mnie tu nie było. Sponsorem przerwy jest BGŻ, bank, który od dwóch miesięcy zastanawia się, czy dać mi kredyt na eM czy nie. Inny, miły bank nie miał takich wątpliwości i już dawno wydał zgodę, ja jednak myślałam, że warto poznać opinie wszystkich zainteresowanych. Naiwnie myślałam, że opinię BGŻu poznam jeszcze przed menopauzą, ale się nie zapowiada. Na razie bank pozoruje zainteresowanie moją sprawą za pomocą niezwykle ważnych pytań, ostatnim było: "co klientka studiuje?". Teoretycznie pytanie to ma sens, bo przecież wiadomo, że są studia lepiej i gorzej rokujące. Moje literaturoznawstwo rokuje naprawdę źle, więc mogliby mi dać skierowanie na badania psychiatryczne zamiast kredytu i skończyłaby się nasza przygoda. Oni jednak myślą, i myślą, i myślą... Zastanawiam się, kiedy z mojego wyciągu z konta wydedukują, że ja się raczej kiepsko odżywiam, i zażądają wyników badań z pomiarem tkanki tłuszczowej włącznie. Przecież powinnam jakoś udowodnić, że nie zejdę w ciągu najbliższych 30 lat.

Mam cichą nadzieję, że BGŻ ma dobry monitoring mediów i jutro moje żale trafią na czyjeś biurko;). Jeśli nie, sama osobiście jutro ochrzanię telefonicznie wszystkich pracowników tej szanownej instytucji, bo ile można czekać?!

Jak ciekawostkę załączam kilka zdjęć eM:




Tak, tak, wiem, że zdjęcia z datą to wiocha, ale nie umiałam usunąć;). Jak widać, obecnie w mieszkaniu dominuje kolor żółty i motyw rogów. Kilka drobnych poprawek i będzie pięknie;).

A w następnym odcinku:
- dlaczego panowie od remontu są albo drodzy i zapracowani, albo pijani i do wzięcia?
- dlaczego podobają mi się tylko drogie rzeczy
- case study: parapety - albo nagrobek albo... no właśnie, nic.

2 komentarze:

  1. przecież motywy zwierzęce są bardzo si! :)
    jak my się wprowadzałyśmy na Słoneczny, w każdym pokoju była bogata kolekcja :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W sumie... Mogę motyw zwierzęcy pociągnąć, łatwiej rzucić futro na podłogę niż bujać się z reanimacją parkietu;)

    OdpowiedzUsuń