16 października 2012

Praktyczna pani eN

Sztruksowe dzwony, głębokie przekonanie, że w czerni mi do twarzy, koraliki i rzemyki  - niektóre zbrodnie przeciw dobremu gustowi zrzucić mogę na karb młodości chmurnej i durnej. Inne, jak regularne nawroty myśli: "a może blond to nie jest głupi pomysł...?" uznaję za nieodwracalny defekt umysłowy. Nie wiem, gdzie w tym wszystkim ulokować Iwonkę - kanapę zakupioną kilka lat temu, lecz z pewnością nie tak dawno, by inwestycję tę można było uznać za młodzieńczy błąd. Nazwanie mebla tym żeńskim imieniem nie było pomysłem moim, lecz producenta - z pewnością nie była to IKEA. Iwonka przyjęła się jednak błyskawicznie, więc w trosce o jej komfort psychiczny nazwałam też inne meble, stając się w ten sposób posiadaczką regału Ludwik i szafy Zygmunt. Całe to towarzystwo zamieszkiwało mój panieński pokój w domu rodzinnym, by na starość przybyć do Warszawy i zapełnić ubogie w umeblowanie eM.

O ile Zygmunt i Ludwik bez problemu zamieszkali w sypialni Izoldy, jako meble sosnowe, więc neutralne, o tyle Iwonka wymagała pracy. Kanapa ta weszła w moje posiadanie w czasach, gdy miałam najwyraźniej jakiś problem ze wzrokiem, przelotny daltonizm czy inne zaburzenie - świadczy o tym najlepiej jej beżowo-bordowe umaszczenie. Bordo, nawet jeśli jest - a przypadkiem jest - kolorem sezonu, wywołuje mój stanowczy sprzeciw i tolerować go w eM nie zamierzałam. Prosta forma kanapy miała jednak potencjał, dlatego w towarzystwie sporym i pracowitym, dałam jej drugie życie. 

Przy okazji drugie życie dostał stołek, który zostawiła mi w spadku ekipa remontowa. 

W wydarzeniu udział wzięli: tekstylia z Ikei, tapicerski zszywacz, Emilka, Izolda, pewien inżynier-wnętrzarz oraz przyszły filolog i dwa koty. Na wzmiankę zasługują też kanapki z pasztetem i oliwkami - na bogato było.




Komisja Kontroli Gier i Zakładów:



I efekt - totalny beż. Koty sobie chwalą:


Stołek w wersji glamour służy wiernie, to były bardzo dobrze zainwestowane kanapki z pasztetem (i oliwkami)!



A w następnym odcinku trochę pofantazjuję, a co!

14 października 2012

Zmiany, zmiany

Jak widać - na blogu nowości, a nawet mała rewolucja w warstwie wizualnej. Oby za zmianami czcionek i kolorów poszła częstotliwość publikowania postów! Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że zima idzie do eM, więc może będę miała więcej czasu i zapału do uprawiania grafomanii.