17 lipca 2013

Najbardziej egzotyczne strzyżenie na Woli

Na eM świat się nie kończy, stwierdzam. Wybierając mieszkanie zdecydowałam się nie tylko na ten swój kwadrat, ale też na sąsiadów, na blok, ulicę i okolicę. Po roku życia tutaj wiem na pewno - jestem fanką Woli, a najciekawszych odkryć dokonanych na dzielni nie zamierzam zachować tylko dla siebie. 

Na wszelki wypadek zaznaczę od razu: opisać chcę miejsca warte odwiedzenia. Chociaż... Wola obfituje też w zjawiska dziwne, śmieszne, ciekawe,  na granicy prawa lub daleko za tą granicą. Jak choćby sklep na Wolskiej:



Na pierwszy ogień - i słowo "ogień" nie jest przypadkowe - rzucam Carlosa, fryzjerskie odkrycie roku. 

Salon Art Capelli (ulica Płocka 31) zauważyłam i przetestowałam już rok temu. Pani Weronika była człowiekiem miłym i fryzjerem poprawnym, dlatego zdarzało mi się tam wracać ze spokojem, bez nadziei na rewolucję, ale też i bez obaw przed katastrofą. 



Pewnego czerwcowego (a może majowego?) dnia zajrzałam tam jak zwykle i ze zdumieniem odkryłam całkowity brak pani Weroniki, jej aniołków, złotej farby na ścianach i zdjęć Michaela Jacksona. W salonie zastałam za to mrocznego Latynosa, który powiadomił mnie, że "to ja jestem fryzjer". Nigdy się tak nie bałam, ale uciec nie wypadało. 

Wyszłam olśniona i zachwycona, wróciłam nie raz, nie dwa, nie trzy... Polecam wszystkim i jestem gotowa osobiście koordynować przyjazdy wycieczek z najodleglejszych miast Polski i nie tylko. Własnej najlepszej przyjaciółce sprezentowałam na urodziny voucher i też jest pod wrażeniem umiejętności Carlosa, zaś pod wrażeniem jej fryzury jest już połowa Warszawy.


(A skoro o umiejętnościach mowa - autorką vouchera jest niezastąpiona E for Event)

Co należy wiedzieć o Carlosie:

- Carlos jest tani jak barszcz, co oczywiście jest jego ogromnym plusem, ale też rodzi moje obawy o jego przyszłość, bo rachunki chyba płacić musi i wypadałoby mieć z czego.

- Carlos jest idealny dla osób znających hiszpański (Meksykanin!). Ludzie z angielskim i zaawansowaną mową ciała też sobie dadzą radę. Przy polskim pojawiają się schody, ale jak ma się dobrą wolę (nomen omen) i cierpliwość to też się może udać. Spokojnie, uczy się;)



- Carlos jest wyznawcą idei slow work, czyli nawet na podcięcie grzywki trzeba sobie zarezerwować godzinę. 

- Carlos nie jest gejem i trochę się wkurza, kiedy  musi się z taką sugestią zmierzyć pięć razy w ciągu dnia.

- Carlos nie jest ciasteczkiem do schrupania (i takie podejrzenia wkurzają go nawet bardziej niż homosugestie). Nie sądzę, żeby czytała te słowa jakaś "wolska pani w średnim wieku", ale jeśli tak, to zaprzestań kobieto tekstów w rodzaju "woda jest ciepła, Ty jesteś gorący" (jako odpowiedź na jego z trudem po polsku zadane pytanie przy myciu włosów o temperaturę wody). Takie niegodne damy zachowania są podobno normą, w sumie się nie dziwię - Meksykanin na Woli to jest spora egzotyka.

- Carlos jest prawdopodobnie jedynym fryzjerem w Warszawie, który między klientami ogląda filmy Tarantino, żeby wyłapać jakiś dobry tekst do wytatuowania. 

- Jest fanem czaszek, czaszek i czaszek. Lubi też radykalne decyzje fryzjerskie i śmiałe cięcia. Kręci nożyczkami jak pistoletem!



- Nie lubi banalnych rozwiązań, krótkich włosów u mnie i malin. 

Polecam, polecam, polecam! Spieszmy się odwiedzać fryzjerów, tak szybko plajtują!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz