27 lipca 2013

Najlepsza pizza na Woli

Już za chwilę niedziela, dla wielu jedyny dzień w tygodniu, kiedy wypada założyć wyprasowaną koszulę i zjeść porządny obiad z rodziną, czyli już za moment Google przeżyją gromadny atak poszukiwaczy "gdzie zjeść", "tani obiad", "tanio szybko smacznie", "dobre jedzenie". Dla wszystkich, którzy do podanych fraz dodają "na Woli", mam dobrą wiadomość - najlepszy obiad na Woli został odnaleziony. Pizza z pieca, taka prawdziwa, proszę ja Was - Pizza u Dziadka. Nawet nazywa się familiarnie. 


Pizzerię ową namierzyliśmy z A. totalnym przypadkiem za czasów remontu w eM. Pamiętam ten dzień, jakby to było wczoraj: było cholernie gorące lato, niedziela, ekipa wykańczała łazienkę oraz mnie psychicznie, kilka ścian czekało na pomalowanie, nie wiedziałam w co ręce włożyć najpierw, włożyłam je więc w kieszenie i poszłam z A. na obiad w nieznane. Jak przez mgłę kojarzyłam, że przy Wolskiej na wysokości przystanku Płocka jest ciąg pawilonów, a w tymże ciągu może czaić się nasz obiad. A., znany dotąd na moim blogu jako zagorzały przeciwnik orzeszków, jest też negatywnie nastawiony wobec kontaktów z przypadkowymi Azjatami, dlatego szerokim łukiem ominęliśmy wietnamskie budki i w samym środku niczego odkryliśmy pizzerię U Dziadka. 


Miejsce to schowane jest bardzo, na tyłach pawilonów, na szczęście minimum rok już stoi i nie zamierza chyba uciec - okoliczne budki straszą pustkami, co dobrze nie wróży tej okolicy. Dziadek nie tylko się trzyma, ale też się rozwija - jeszcze rok temu wszystko tam wyglądało dość podejrzanie, z czasem robi się coraz bardziej stylowo, jest wyraźnie dofinansowane i wcale nie przypadkowe. Sporo elementów wystroju widziałabym w eM (plajty im absolutnie nie życzę, ale jakby się zdarzyła, będę pierwszą chętną do wykupienia wyposażenia).


W menu króluje pizza w kilkunastu wersjach i cenach od 20 do 30zł, pierogi, których nie próbowałam, więc się nie wypowiem oraz makarony. Osobiście jestem fanką ich pizzy - na cienkim cieście, nieźle napakowana dodatkami, wystarczająca dla dwojga, nawet jeśli jedno jest facetem, a drugie styraną remontem babą. Najlepsza jest - moim zdaniem - opcja pikantna, czyli diavolo, ale te delikatniejsze wersje też są w porządku. Dziś postawiliśmy na prostotę widoczną na poniższych zdjęciach i wyszliśmy po pierwsze zadowoleni, po drugie zaś tak napchani, że zmieścił nam się już tylko jeden 3Bit na pół (mam nadzieję, że Ewa Chodakowska mi wybaczy). Mają też oranżadę, co się chwali, szczególnie w takie dni jak dziś, oraz różne promocje cenowe, co się chwali jeszcze bardziej. 


Na pizzę marsz, moi drodzy z Woli i okolic, nie samym kebabem człowiek żyje.

PS Tradycyjnie - lepsze zdjęcia zrobił A., gorsze ja, wszystko i tak do obczajenia na żywo.


2 komentarze:

  1. Jeśli poszukujesz wyposażenia wnętrza jak u Dziada to zapraszamy do nas.
    Robiliśmy projekt tego wnętrza :)

    https://www.facebook.com/grupaMOCart

    OdpowiedzUsuń
  2. To zależy jaką pizzę lubicie - w mieście mnie najbardziej smakuje pizza Dominium, tzn. Gusto Dominium, bo oni zmienili nazwę. Rzadko spotykane cienkie ciasto, rzeczywiście przygotowane we włoskich klimatach, z dobrymi produktami i w fajnym klimacie. No i nie bez znaczenia jest dla nas to, że jednak mają te promocje do 13, pizza za pół ceny w lokalu. Ja wychodzę do nich na obiad będąc w pracy.

    OdpowiedzUsuń