13 sierpnia 2013

Tanie dranie

Niedawno pewien gość odwiedzający eM po raz pierwszy, po wnikliwym obejrzeniu wnętrza, stwierdził: "No, w elektronikę to nie inwestujesz". Opinia jak najbardziej trafiona, pod względem RTV-AGD mam w domu takie trochę spełnienie marzeń Kononowicza i za sukces uważam obecność lodówki. Gdyby ktoś wpadł na szatański plan napadu na eM, mógłby liczyć na zyski chyba tylko po wymontowaniu drzwi wejściowych albo sedesu. Potencjalnym złodziejom z serca radzę: instalacja hydrauliczna musi być sporo warta, a przynajmniej tak wynika z faktur wystawionych przez fachowca. Ewentualnie "moja" część gruntu pod budynkiem. 

Czyli, gdyby nie paniczny (choć uzasadniony) lęk przed psychofanami zainteresowanymi moją bielizną osobistą, mogłabym zrezygnować z zamykania drzwi.

Opinia na temat poziomu inwestycji (lub bardziej ich braku) skłoniła mnie do spojrzenia kosztowego na eM. Spojrzenie będzie wybiórcze, ponieważ z urządzaniem mieszkania jestem w lesie i końca nie widać, analizie poddam więc jedno zdjęcie jednego fragmentu mieszkania. Fota autorstwa Pawła przedstawia moją sypialnię, a właściwie jej zasadniczy element (i wyjątkowo nie mówię tu o kocie).


Na zdjęciu widzimy (od dołu, dla mniej zorientowanych):

1. łóżko wraz z materacem (560zł) - łóżko jest szerokie (140cm), drewniane (serio!), materac dwustronny, z jakimiś bajeranckimi kokosowymi wstawkami, które dobrze wyglądały w opisie, ale nie są zauważalne w trakcie użytkowania (albo jestem mało wrażliwa). Bardzo polecam sklep: Meble Magnat.

2. narzuta (29,99zł) - IKEA.

3. blenda Pawła, zbędny kawałek materiału, który wyjęłam z jakiegoś na pewno bardzo ważnego powodu, a potem rzuciłam na łóżko ku radości blendy, kot Wena (koszt zakupu: 1zł, koszt użytkowania: hohoho)

4. rusztowanie do zawieszenia poduszek (2,99 zł), poduszki (2x6,90zł), materiał na poduszki (ok. 30 zł) - wszystko IKEA plus montaż wymienionych elementów (tata) oraz szycie poszewek (ja).

5. półki (2x7,90zł) i wsporniki (4x8zł) - wszystko IKEA.

6. bałagan na półkach - bezcenne.

Reasumując: mniej niż 685 zł (kot nie jest wliczony). 

Z podstawowego wyposażenia sypialni, które nie załapało się na zdjęcie, wymienić należy szafę (IKEA, obecnie brak na stronie, ale z tego, co pamiętam, mniej niż 400 zł) oraz zasłony (też IKEA, ok. 200 zł).

Dużo? Mało? Proporcjonalnie do efektów? 

Trudno jest mi to ocenić, dlatego przejdę do uwag:

- odkrycie Mebli Magnat uważam za najlepszą rzecz, jaką zrobiła dla mnie mama (zaraz po urodzeniu mnie, oczywiście). Info o sklepie poszło wirusowo i znam obecnie wielu zadowolonych użytkowników.

- rusztowanie do powieszenia poduszek to bardzo fajna sprawa. Kosztuje 3 zł (to nie jest pomyłka!), można powiesić poduszki, albo jakiś materiał i za pomocą tylko tekstylnych dodatków zmienić całkowicie charakter miejsca. Jednak: z opieraniem się o to jest lekka lipa - konieczny udział dodatkowych poduszek plus strach (przynajmniej ja mam takowy), że to się urwie w cholerę.

- powieszenie półek nad łóżkiem to jeden z moich głupszych pomysłów. Nawet nie dlatego, że mój kot czasem tam doskakuje, a potem zrzuca rzeczy i może kogoś zabić. Po prostu pod półkami nie leży się komfortowo (bo się coś urwie, bo coś spadnie, bo zginę), choć można się przyzwyczaić. Nie mniej jednak, w planie mam przeprowadzenie książek w inne miejsce.

Na wypadek, gdyby znalazł się tu ktoś oceniający efekty bardzo negatywnie, przypomnę zdjęcia "przed", które kiedyś już były na blogu:

I teraz chyba wszyscy się zgodzimy, że jest pięknie;).

2 komentarze:

  1. no.. mi się półka z Ikei odczepiła od ściany po przeładowaniu książkami.. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie mnie zmobilizowałaś do przyspieszenia przeprowadzki książek w bezpieczniejsze (dla mnie) miejsce, dzięki:)

      Usuń