16 września 2013

Ładne rzeczy #2








eN: Jest sprawa! Ty wiesz i ja wiem, że Ty wiesz, co to za sprawa jest, bo czytałaś (tudzież w ciemno lajkowałaś) moje ostatnie histeryczne posty kuchenne. Nie wiem, co z tą kuchnią... Pomożecie?

E: Haha, tak, lajkowałam w ciemno. No ok. Możemy pomyśleć. Czego potrzebujesz? Inspiracji, rysunków, czegoś, co będziesz mogła pokazać panom fachowcom? Temat znam mniej więcej, ale jak potrzebujesz czegoś konkretnego, to musisz się okreslić :)

eN: Potrzebuję wszystkiego. Sama zaplątałam się już w mojej wizji i nadmiarze oczekiwań, potrzebuję więc pomocy w ogarnięciu nadmiaru inspiracji. Dodatkowo coś przejrzystego do pokazania panom, którzy gardzą rysowaniem, też by się przydało:). Mój kąt kuchenny znasz:


A w kącie co następuje: okno, które uparłam się zachować, dlatego głupio teraz z niego rezygnować. Piecyk, który ma zniknąć, ale cholera wie kiedy, pewnie potrzebne są do tego miesiące przechodzące w lata. Najbrzydsza lodówka świata, czyli lodówka do zabudowy. Zlew narożny jest rozwiązaniem co najmniej niewygodnym, wciskam się w ten róg przy zmywaniu jak stringi i wcale nie jest mi z tym dobrze, ale można go chyba tylko przekręcić, z kąta się nie wyciągnie. Kuchenka oczywiście spisana na straty, nabyta razem z mieszkaniem, ale już nie do nowej kuchni. Lodówkę przesunąć będzie trzeba, bo zmieścić się tu ma jeszcze zmywarka. Uff, to tyle ze stanu obecnego.

E: Czekaj czekaj, ja przygotuję pole do kombinacji, a Ty myśl od czego zaczynamy.



Dobra - to Twoja kuchnia :) Nie śmiej się, na szybko to robiłam! Dawaj meble, zobaczymy jak to będzie wyglądać, mniej więcej.


eN: Dla mnie bomba! Meble i inne obiekty zachwytu mam już ogarnięte z lekka na mojej pinterestowej tablicy TU, ale krok po kroku może: na pierwszy (tfu, tfu) ogień niech idą szafki. Dolne szafki i zabudowa lodówki: proste, białe, bez zdobień, proste uchwyty. Lodówka po lewej, po prawej kuchenka, na rogu zlew. Widzisz Ty to?


E: Masz to? Czy Ty czujesz to?? Umówmy się - ja takiej kuchni bym nie chciała? Poziomów i pionów brak!  (ale za to masz kwiatki i kolekcje książek kucharkich. I retro śmietnik)


eN: Śmietnik prawie jak mój, ale kuchenka gorsza niż ta, którą ja planuję. Piekarnik to moja miłość od pierwszego wejrzenia, retro Amica, płyta to następstwo piekarnika, ta sama kolekcja. Patrz TU. Patrz i wzdychaj nabożnie, bo to piękna rzecz jest. Opinie tylko pozytywne w necie, chociaż z opinii lajf doszło do mnie, że nowe meble stylizowane na retro to wiocha. Czy Ty podzielasz tę opinię, czy gardzisz jak ja? Ok, wiem, że gardzisz:).


E: Tak, gardzę! A Bartkowi mówię, że mi się nasza kuchenka podoba, żeby mu nie było przykro :) Taka dobra jestem. A jeśli się boisz, to może poszukaj na allegro jakieś przedpotopowej kuchenki, fajerki, drewno i te sprawy. W końcu i tak jej za często używać nie będziesz, więc może pełnić funkcję czysto dekoracyjną :)

I jak? Jestem mistrzynią photoshopa? Voila! 





eN: Piekarnik jak żywy:). No to może płytki teraz? Klasyką polecę, białe, podłużne, cegłopodobne. Co Ty na to? Mają się świecić jak psu jajca, ale też trochę chatą za wsią trącać.

E: Hahaha, dajemy białą cegłę kafelkową. Niby loft i kamienica, szał, a jednak cegła niczym w skansenie. Mi się one zawsze podobały, więc jestem za. Poczekaj chwilę.



Płytki długie i białe ceglaste, tylko są ułożone jeden nad drugim, nie na przemian, jak normalna cegła, chyba tak chciałaś? Jak nie, to zmienię :)

eN: Tak jest ok, bardzo ok. Szafki górne teraz, co? Dylemat mam poważny, bo pierwotnie planowałam wmontowanie antyku jako górne szafki, jednak wielkie oczy panów stolarzy, kiedy im o tym mówiłam, przekonały mnie, że może jednak klasyczne wiszące są lepsze. No i trochę byłoby z tym zachodu, antyk swoje waży!

E: Waży, ale chyba da się powiesić? Mi się podoba opcja stare-nowe. Zobaczymy jak to będzie wyglądać. Antyk przy lodówce?

Antyk gotowy :)Co myślisz?



eN: O kurde, lepiej niż myślałam! Za antykiem zabudowa piecyka, co na Twoim projekcie, jakkolwiek fantastycznym, jest słabo widoczne, bo ten piecyk trochę poleciał w kosmos. Ale to drobiazg:). Bazę już mamy mniej więcej, czas na atak detali. Marzy mi się ścieralna ściana... wyglądałaby bosko nad kafelkami, na ścianie z oknem - chociaż w praktyce chyba za mało na to tam miejsca, farba weszłaby w obszar pryskania z patelni. Ale zobaczyć można;). Coś jak tu, trudno się nie zakochać, Pinterest rulez.





E: O nieee! To był mój pomysł, ja będę to miała! (Małpo jedna). Masz tablice w drewnianej ramie. Taka wąska miałaby być? (no fakt, trochę mi się tu rozmiary nie zgadzają :P nie wiem, czy powinnam się przyznawać - pani inżynier w końcu, jak Ty zresztą, ale robimy to na szybko)




eN: Wąska, w rzeczywistości między oknem a poziomem zabudowy nie ma takich hektarów ściany, jak się może wydawać na podstawie wizualizacji. Do tego pasowałyby - nad tym otwartym blatem, ściana z oknem - takie lampy-żarówki na zasadzie kontrastu albo klimat retro-rustykalny. To co, sugerujesz industrial, czy swojskie klimaty? Dodałabym tu też trochę detali, jakąś półka może? Albo wieszak na kubki?Kamerdynera? Plantację ziół?


E: Już się robi Królewno :P Do usług, kłaniam się do nóżek.
Te żarówki sa boskie! Industrial koniecznie (a co Ty, kaganki chciałaś?) Musisz mieć je koniecznie! Wrzucam też dywanik - mega niepraktyczny w kuchni, brudzi się szybko i w ogóle, ale Ty przecież i tak nie gotujesz, a od robienia herbaty się chyba nie zniszczy :P







eN: Dywanik z IKEA love <3. Kpiących uwag o gotowaniu prawie nie zauważyłam:). Niech no ja Ci moją tartę pokażę... 

E: Czy jesteś usatysfakcjonowana? Stwierdzam, że ta kuchnia wygląda na...większą niż w rzeczywistości...dużo :) Ale co tam, w końcu to kuchnia marzeń, reklamacji nie uwzględnia się. I plantację też masz :) Kamerdynera brak - nie ma za dobrze! Musisz najpierw mieć pozwolenie od związku sąsiedzkiego na trzymanie mężczyzny w domu!

eN: Haha, bosko! Najbardziej podoba mi się Wena na tym sanko-krześle, idealnie pasuje do tego ewidentnego stoku narciarskiego tworzącego podłogę:). Dzięki wielkie! Wygląda jak ptasie mleczko z trzema poziomami, czyli spełnienie marzeń i snów! Możesz być pewna, że moja ostatecznie wybrana ekipa (jak ją kiedyś ostatecznie wybiorę), będzie musiała mi krwią podpisać, że zrobią właśnie tak:).

E: To w pakiecie będziesz musiała im zapewnić stały dostęp do napojów procentowych, jeśli masz ochotę uzyskać takie poziomy i piony :)  Niczym w Barcelonie. Jak w Olsztynie mamy "Gaudiego" (tfu tfu, co za szkaradztwo), to Wola będzie miała swojego!

1 komentarz:

  1. "... wciskam się w ten róg przy zmywaniu jak stringi i wcale nie jest mi z tym dobrze" - coś się we mnie poruszyło.
    Bardzo.
    Kuchnia - cud, malina.

    OdpowiedzUsuń