30 stycznia 2014

Skrzynia umarlaka

Skrzynkę wysyłamy w elementach do samodzielnego montażu. Wkręty do drewna, łańcuszek oraz instrukcja montażu jest w komplecie. Do prawidłowego montażu potrzebny jest wyłącznie wkrętak krzyżowy. Montaż mieści się w czasie około 20 minut. 

Tak stało, jak wół, w ogłoszeniu na portalu aukcyjnym Allegro. Dla niedowiarków - anons, choć nieaktualny - wciąż wisi TU. Jak jest w praktyce? Montaż skrzyni mieści się w czasie około 3 tygodni, mówię "około", bo u mnie proces skręcania wciąż trwa. Te wspomniane 20 minut to czas niezbędny, by zdać sobie sprawę z tego, że wkrętak krzyżowy przyda się bardzo, ale jedynie do tego, by się nim podrapać po zafrasowanym czole.


Postanowiłam wejść w posiadanie szafki na buty. Szafka na buty - wydawałoby się, że banał. A jednak nie, bowiem w stosunku do swojej szafki miałam wymagania. Otóż szafka ta musiała mieć około 1m długości, wysokość - co najmniej 0,5 m. Miała się nadawać do siedzenia, miała pasować do wnętrza. Miała być z drewna, bo każdą inną zeżre kot. Po dwukrotnym odwiedzeniu IKEA w tej sprawie, po przeczytaniu całego meblarskiego internetu, wiedziałam jedno - taka szafka nie istnieje.

Zaczęłam więc się zastanawiać nad tym, czym by tę szafkę zastąpić. Że może komoda lub "szafka RTV", może coś jeszcze innego? I tak oto trafiłam na pomysł piracki - skrzynia! Wiadomo, że w skrzyni schludnie się obuwia nie poustawia, wiadomo, że łatwo wyjąć obuwia nie będzie, wiadomo, że pod względem komfortu użytkowania to najgorszy wybór z możliwych. Oczywistym jest więc, że się natychmiast zdecydowałam, bo przecież nie ma lepszego pomysłu niż głupi pomysł.

Skrzynię marzeń znalazłam na Allegro.


Skrzynia prosta jak budowa młotka, tania jak barszcz (stówka z małym hakiem po doliczeniu transportu), surowa, więc z potencjałem. I tak się zaczęła nasza przygoda.

Bardzo dobrą stroną inwestowania w meble z potencjałem, czyli wymagające pracy, jest to, że mebel taki gromadzi wspomnienia. Patrząc na tę skrzynię już zawsze będę miała przed oczami twarz pewnego studenta, który pomalował mi ją w zamian za pomoc redakcyjną przy pisaniu pracy dyplomowej. Patrząc na tę skrzynię będę widziała dłonie Richarda, które to dłonie (wraz z resztą człowieka) pożyczyły mi wiertarkę. Będę widziała Olę, która zakupiła stosowne wiertło, a potem z szaleństwem w oczach obsługiwała wspomnianą wiertarkę (serio, nigdy nie podejrzewałam, że mała blondynka jest w stanie robić TAKIE RZECZY, jak da się jej do ręki wiertarkę). Będę widziała twarz sprzedawcy, u którego kupiłam kolejne wiertło...

Stop. No właśnie - bo tę cholerną skrzynię miało się montować wkrętakiem w 20 minut, a okazało się, że a) nie da się nic zrobić bez wiertarki, b) jednym wiertłem wszystkich dziurek się nie zrobi, bo ta skrzynia to nie jest żadna sosenka, tylko jakiś cement, irydoplatyna, kryptononit. Wiertło szybko odeszło do krainy wiecznego wiercenia w styropianie, a finał skręcania znowu odsunął się o kilka dni z powodu konieczności zakupu nowego, a potem znalezienia siły i motywacji, by do tematu wrócić.

Z siłą i motywacją jest słabo, nie ukrywam. Głównie dlatego, że skrzynia stoi. Stoi i wygląda wcale nieźle. Nie załamuje się pod kotem, a ludzie wiedzą, że jest felerna i nie siadają. Do przechowywania butów nadaje się słabo, ale nie oszukujmy się - to to akurat od początku było wiadomo.

Post ten niniejszym publikuję z dwóch powodów. Po pierwsze, bo może mnie on zawstydzi i zmusi do dokończenia skręcania. Po drugie - trochę bardziej istotne - w sobotę mam gości, więc żeby nie musieć informować o niedomaganiu skrzyni ustnie, piszę o tym tu. Mówienie wprost, że skrzynia nie do końca działa, byłoby co najmniej krępujące w okolicznościach  przyjęcia. Po opublikowaniu posta będę spokojna, że w sobotę całkowicie naturalnie grupa oczytanych blogowo ludzi z kieliszkami w rękach stanie nad tą skrzynią, pocmoka w zachwycie, walory estetyczne zauważy, ale choćby nie wiem co - nikt nie usiądzie. A jak ktoś usiądzie - sorry, uprzedzałam. Cały internet może to potwierdzić.

Skrzynia-pułapka wygląda tak:








3 komentarze:

  1. I pobielona? Very nice! Pasuje pięknie do duetu z drzwiami (tanie z castoramy?) Podoba mi się!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Lerła Merlę, ale tanie faktycznie:)

      Usuń
  2. Dwunastu na umrzyka skrzyni i butelka rumu. Oto przepis na udana fieste :-) Przyszlam i siadam. Z dala od skrzyni.

    OdpowiedzUsuń