16 lipca 2014

Frida

15 lipca 2014 roku około godziny 23:00 zdałam sobie sprawę z tego, że to już. Już za chwilę, ze moment, za godzinę przekroczę próg, za którym czeka bardzo smutny świat. W świecie tym - to więcej niż pewne! - mój zgon zostanie (w najlepszym razie) wspomniany w biuletynie wspólnoty mieszkaniowej jako: "znaleziono zwłoki KOBIETY". Kiedy policja (straż pożarna?) wyważy drzwi, przez ściśniętą na półpiętrze bandę sąsiadów przejdzie szmer: "to od tej BABY z drugiego tak śmierdziało!". Własna matka moja nad trumną moją osobistą nie nazwie mnie już "dziewczyną".




Szloch wzbierający w gardle poczułam, ale opamiętanie przyszło szybko. W TYM WIEKU jeden wieczór płaczu zostawia na twarzy ślady na dwa dni, a ja muszę jednak jakoś wyglądać świętując siebie.

Rozwiązanie znalazłam jedno: zrobię tak, by gliniarze (straż pożarna?), którzy będą drzwi wyważać i trupa namierzać, mieli na czym oko zawiesić. Niech powie jeden do drugiego: "Patrz, ale se tu Meksyk zrobiła!". Niech drugi odpowie pierwszemu: "Frida, cholera. Ciekawe, czy miała wąsy? Szkoda, że kot zjadł jej twarz". 

Czyli tak: przebrałam się w roboczy dres, walnęłam kawę, choć W TYM WIEKU, o tej porze, to prawie samobójstwo, wyciągnęłam farby, wałki, pędzle i zrobiłam sobie w domu trochę Meksyk, trochę śmierdzące przedmieścia Puerto Rico, trochę zakurzoną Kubę.

Pod pierwszą kawę po drugiej stronie - jak znalazł, chociaż trzy godziny snu też zostawiają ślady na twarzy.

Meksyk powstał w wyniku transformacji ustrojowej dotychczasowej Grecji. Transformacja polegała na dorzuceniu kolejnych niepasujących elementów, czyli metodycznym tworzeniu wrażenia śmietnika.



Dla wielbicieli szczegółów:

1. Ściana z oknem pokryta została farbą o nazwie "stalowe magnolie". Ściana okna pozbawiona przybrała barwę szumnie nazywaną "cieniem sombrero". Może to ja, może to producenci farb - nie wiem, ale patrzę na etykiety i myślę o śmierci.

2. Okno dołazienkowe porosło wzorem prosto z Tigera. Warto wiedzieć: odkleja się od drewna, ale pozwalam sobie tego nie zauważać. 

3. Okolice kuchenki chronione są obecnie kawałkiem blachy ryflowanej, którą nabyłam drogą kupna na Allegro (nierdzewka - polecam tego allegrowicza!). Inne sposoby wejścia w posiadanie są możliwe, ale mało przyjemne: Leroy śpiewa sobie za podobny kawałek trzy razy więcej niż szanowny nierdzewka, co jest co najmniej nieeleganckie i powinno być zabronione w państwie prawa. Jak widać na zdjęciu, blacha stoi na słowo honoru, rozpisuję niniejszym przetarg na pomysły na jej montaż.



4. Na znanej już wszystkim gablocie pojawiły się doniczki z miętą, które to doniczki wygrzebałam z otchłani kuchennej szafki. Elementy przypadkowe doskonale wpisują się w klimat śmietnika, polecam przypadkowość!

5. W znanej już gablocie pojawił się element różowy błędnie brany przez gości za wibrator. Nie, Szanowni Państwo, element nie jest wibratorem. Trochę kryształowa kula, trochę kserokopiarka. Byłby czymś, gdyby nie był niczym.

6. Na pierwszy plan rwie się śniadanie, czyli najbrzydszy kubek świata zawierający najlepszą kawę w historii oraz wiaderko z owsianką. Bardzo proszę docenić skalę poświęcenia, zdjęcia na blog wykonałam na czczo, co tłumaczy ich tradycyjnie dramatyczną jakość oraz całkowity brak walorów estetycznych.

Na zakończenie zwiedzania przydałby się sklep z pamiątkami albo puszka na datki, ponieważ jednak nie dysponuję ani jednym, ani drugim, podzielę się z Państwem sprawą, która nie daje mi spokoju:

czy pytanie zadane mi chwilę temu w pobliżu sklepu spożywczego przez zupełnie anonimowego wolskiego żula: "Wybierze się pani ze mną na plażę?" jest:

a) miłe - bo plaża?
b) niemiłe - bo pani?

Wrażenia miałam ambiwalentne, ale i głowę na karku, więc świadoma, jak mój PESEL wygląda, odpowiedziałam: "Jeszcze nie tym razem".

Pozdrawiam bez uśmiechów, od uśmiechów robią się zmarszczki.




4 komentarze:

  1. Dysponujesz takim rodzajem pisarskiego smutku, któremu moja grzybem i starczą plamką podeszła dusza, oprzeć się nie potrafi.
    I cieszy pałę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój zaciesz to komplement najlepszy i głask najczulszy <3

      Usuń
  2. szczerze przyznam, że z wielkim wewnętrznym bólem - wynikłym z zazdrości - przeczytałam powyższe. nie wiem, czy będę w stanie przeczytać coś jeszcze, tak pięknie używasz słów!
    podoba mi się.
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń