28 września 2014

Dominator

Zobaczyłam go i wiedziałam, że chcę, choć głód, choć bieda, choć bezrobocie, choć tak bardzo nie powinnam. Miałam świadomość, że konieczne będą pewne zmiany i przeróbki, gotowa byłam jednak podjąć ten wysiłek, by go sobie ułożyć, wychować, wpasować w istniejący układ. Widziałam w nim potencjał. Dobra partia, po prostu. Pierwszy wspólny poranek pozbawił mnie złudzeń. Siedział tuż przy łóżku, wielki taki, ogorzały, posępny. Spojrzał na mnie lodowato, strzepnął popiół z papierosa prosto w moją pościel z Ikei i uświadomił mi, że zmienił się układ sił w eM. Że to nie ja go wybrałam, tylko on mnie. Że to nie on ma się zmienić i wpasować, tylko reszta ma się dostosować do niego. Do pana sekretarzyka.