27 kwietnia 2015

Koszykówka

Ej, znacie to uczucie, kiedy odkrywacie, że wszystko, o czym marzyliście, bez cienia nawet nadziei na realizację, zupełnie spokojnie funkcjonuje gdzieś na świecie w całkowicie konkretnej postaci, co więcej, jest na wyciągnięcie ręki, co więcej: stanowczo zbliża się do Was i nawet informuje Was o postępach w tym zbliżaniu? To uczucie, kiedy przychodzi noc, a Wy zasypiacie spokojnie, bo wiecie, że już następna noc będzie nocą inną, nocą z marzeniem w zasięgu wzroku, głosu, dłoni? To uczucie, kiedy w końcu nadchodzi dzień, gdy marzenie zmienia się w rzeczywistość i ta rzeczywistość okazuje się nawet lepsza niż w Waszych najśmielszych wyobrażeniach?

No właśnie, ja też nie.